• Wpisów:632
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 00:36
  • Licznik odwiedzin:84 148 / 2469 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Raz, dwa, trzy, proba mikrofonu
  • awatar koronacja: a teraz co stoi na przeszkodzie?
  • awatar Caroline11: Na prawdę świetny blog. bede tu zaglądać częściej :D zapraszam do siebie może coś ci sie spodoba :D
  • awatar Fatshion: @koronacja: niby jak, z tabletu. Madrala
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
A wiecie co? Całkiem możliwe, że wasz dzisiejszy nudny i najzwyklejszy w świecie outfit, od robienia dobrego wrażenia dzieli już tylko ciekawy dodatek. Którego wam brakuje. Przyznajcie się. Dobierałyście górę do dołu, paznokcie do fryzury, pierścionek do paska i torebkę do butów dwie godziny, ale na odważny akcent zabrakło już jaj, co? Oczywiście nie ma co popadać w hipsterskie przesady, nie trzeba nosić ironicznego zegara z kukułką na szyi ani majtek na głowie żeby zwrócić na siebie uwagę, tak samo jak pożycie seksualne nie jest wyborem pomiędzy misjonarzem po ciemku raz w miesiącu a straponem (tak w każdym razie twierdzą ci, którzy takowe posiadają) Taka to filozoficzna myśl naszła mnie dzisiaj, kiedy próbowałam podrasować zestaw składający się z podkoszulka, getrów i klapek, w którym to miałam udać się do biedronki za rogiem. Wkurzyła mnie zwyczajność tego wszystkiego, żeby tak chociaż mieć odwagę iść stylowo w wałkach na głowie, że niby taka ze mnie nonszalancka gospodyni domowa, albo chociaż udowodnić wszystkim swoje wyluzowanie i nie dbanie o ich opinię jakimś neonowym cieniem do powiek? Eh, żeby tak chociaż mieć podkoszulek z fakiem... A tu nic! Moja misja od teraz, to stopniowe wdrażanie dziwnych dodatków do mojego ubraniowego menu. I zacznę chyba od tych okularów Spektre którymi jarałam się dwa wpisy temu.
  • awatar chudnijzdrowoo: podziwiam cię za to, że przy swojej wadzę ubierasz się jak chcesz i wyglądasz fantastycznie :* , ja sobie ciągle mówię że jak schudnę to dopiero coś założę, więc przez to nie noszę spódnic, sukienek i masy innych rzeczy które mi się podobają
  • awatar Jot.: no, racja. Ja jednak się jeszcze boję czegos takiego szalonego, ale korci mnie, by kupić sobie jakieś odjazdowe i pozornie nie pasujące do siebie buty czy torebkę.
  • awatar Fatshion: @tannat: niektórzy mają szczęście i im nadwaga nie idzie w twarz. Ja niestety puchnę na buzi jak marcin prokop
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wśród najlepiej ubranych zeszłego tygodnia według Vogue znalazłam takie oto zdjęcie Katie Perry. No czy te kolczyki nie są debeściarskie? Rozważam zrobienie podobnych własnoręcznie, tylko z czego? Modelina za ciężka. Istnieje coś takiego jak fimo air, podobno bardzo lekkie, ale czy wystarczająco?
  • awatar Fatshion: @avril729: zgadzam się że katie perry jest przereklamowana jak cholera
  • awatar avril729: Ubiera się ciekawie, ale żeby od razu najlepiej?
  • awatar Jot.: no, niebanalne są!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
LATO!!! LATO!!!
CO ROBIĆ, CO ROBIĆ?!? Znów trzeba obnosić się z wałeczkami i sadłem, znów będzie się dyszeć i sapać w upale, znów będzie się pocić jak prosiak, no jak tu z nadwagą być glamour?
No oczywiście z jakimś genialnym dodatkiem który założony do czegokolwiek podniesie współczynnik zajebistości o dobrych 250%

W lecie najlepiej chyba zainwestować w fajne okulary przeciwsłoneczne. Można to nosić codziennie, w dodatku jest praktyczne no i nie trzeba się martwić, że się w nie nie zmieścimy.
Upatrzyłam sobie okulary już rok temu, na pudelku, nosił je Nergal który stylistów, co by nie mówić, miewa niezłych. Oto artykuł:
http://www.pudelek.pl/artykul/40399/nergal_na_zakupach_w_nowym_jorku_zdjecia/

No więc od roku szukam tych okularów, sprawdzałam Ray-bana, sprawdzałam Oakley, nigdzie nie mogłam ich znaleźć. W końcu wczoraj uśmiechnęło się do mnie zezowate szczęście, znalazłam podobne na allegro. Okazało się że firma robiąca takie lustrzanki nazywa się Spektre. I że absolutnie nigdzie w Polsce nie da się ich dostać >
Przeglądnęłam dziś moje stare blogi z których czerpię inspiracje (kradnę zdjęcia) i okulary zagościły już widzę u Gabi. Czyli przez rok nie mogłam rozkminić co to za firma a przez ostatnie dwa dni znajduję je wszędzie. Takie moje szczęście, mogłam być modna rok temu, a teraz to najwyżej będę naśladowcą mody >
Cena niestety bardzo wysoka. Zastanawiam się, warto? Nie warto? Jeśli by o nie odpowiednio dbać to zostaną mi przez długie lata i będe je sobie odświeżać jak przyjdzie odpowiedni trend
  • awatar starabulka: Ah , jak milo ciebie znowu "zobaczyc2 na necie. Uwielbiam twoje teksty :D
  • awatar Jot.: całkiem fajne. Może warto zainwestować w takie droższe niż kupować w sezonie po kilka par z ejdż end emów itp.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chciałabym poruszyć pewną kwestię, bo dłużej już nie da się udawać, że ten problem nie istnieje.

Chodzi oczywiście o stylówę Magdy Gessler, dobór jej outfitów robi się coraz bardziej irracjonalny, czy ktoś mi powie kim jest jej stylista, bo chciałabym napisać do niego list i zapytać co ma do powiedzenia na swoje usprawiedliwienie, bo rzeczywiście jestem ciekawa.

Gdybyśmy wygląd osób na które patrzymy odbierali w formie muzyki, Stephanie zapewne brzmiałaby trochę jak muzyka z Allo Allo (tylko ze znaczącą partią na tubie) Gabi jak jakaś piosenka R&B, Nadia pewnie jak "Vogue" Madonny natomiast pani Gessler jak trzy jarmarczne orkiestry dęte grające na raz inne melodie.
Tyle tego jest na raz, tyle dysonansów, tyle kiczu, tyle hałasu, a wszystko zwieńczone tą furą tlenionych żółtych kłaków, okropną i niemodną fryzurą sprawiającą wrażenie, że za każdym razem jak zagląda do garnków, ludzie wyciągają sobie potem te włosy z ust i talerzy jedząc te jej zupy i pieczenie z dzika. Ogląda któraś z was "Hotelowe Rewolucje"? No więc właśnie taką fryzurę powinien nosić właściciel wyszynku i każdego miejsca, do którego ludzie udając się oczekują nieskazitelnej czystości i higieny. Jak Anthony Melchiorri. Ma być świecąca wypolerowana glaca w której można się przeglądnąć, albo coś równie schludnego. A nie wielki szeleszczący stóg siana wypstrykany lakierami i pomadami wpadający do garnków i osypujący się na obrusy i talerze.

No dobra, teraz się zastanawiam jaką ja byłabym melodią. Pewnie co najmniej dziewiątą symfonią Beethovena albo może Clair De Lune Debussy'ego, albo czy ja wiem, soundtrackiem do Władcy Pierścieni, nie to, że się kryguję, tak sobie po prostu głośno myślę, no w każdym razie spędziłam wczoraj chwilkę szukając dla pani Gessler nowej fryzury i nawet w tych najgłupszych wyglądała lepiej niż w tej, którą obecnie nosi.
  • awatar Fatshion: @Jot.: jotka przez te włosy jakoś się kojarzysz z czymś granym na fortepianie :P nie wiem dlaczego
  • awatar Jot.: hahaha :D ostatnio był hicior jak jej panterkowe body przebijało spod kiecy :D kiedyś ją lubiłam, ale mnie zaczęła wkurzać. No a stylówy, cóż... a ciekawe jaką ja bym była muzyką z moim "stajlem"... :> może jakimś Rammsteinem z Taylor Swift na ficzuringu :P
  • awatar niewierna_ja: cholera ona jakaś do Marylki Rodowicz podobna na tych zdjęciach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Cześć wieśniary, pamiętacie mnie jeszcze?
Cztery miesiące (z hakiem) nie odzywałam się wcale, no po prostu miałam taki okres w życiu, kiedy nic a nic się nie chce włącznie z życiem.
Zaszyłam się w moim gawrze i kontemplowałam marność wszystkiego. Jednak dziś wyszło słońce, zrobiłam sobie na śniadanie lekką sałatkę zamiast tostów z serem i nabrałam nowej energii żeby stawić czoło upierdliwościom dnia codziennego.

Na początek postanowiłam uraczyć was recenzją mojego sylwestra w Paryżu. Rozdział pierwszy postanowiłam zatytułować:

"Nie jedźcie do Paryża"

A więc od czego, kurde, zacząć. Oferta wycieczki reklamowała się jako zwiedzanie Paryża w kilka dni, oferując imponującą listę odwiedzanych obiektów, przejazdy, pilota oraz niezapomniane wrażenia. Wszystko to za przystępną cenę na Grouponie.
Już na samym początku z ceny 800zł zrobiło się niemal 1500 kiedy już po skontaktowaniu z biurem podróży okazało się, że w cenie nie ma całego wachlarza niezbędników które należy dokupić, takich jak zabawa sylwestrowa, ubezpieczenia, wejścia do obiektów, bilety komunikacji miejskiej, kolacje itepe.
Dojazd do Paryża autokarem przebiegł w miarę przewidywalnie. Przesiadka w Gliwicach, podczas jazdy zostaliśmy lekko poturbowani psychicznie przymusem oglądania Kac Wawa, no ale z morale wciąż wysokimi dojechaliśmy rankiem do Paryża.

Pewnie nie wiecie, ale w Paryżu pod koniec Grudnia jasno robi się dopiero około dziewiątej rano. Tak więc wysypaliśmy się z tego autokaru niedaleko Luwru zmięci, nieświeży, zmarznięci, zaspani, zmęczeni i po ciemku.

Rozdział Drugi:
"Nie idźcie do Luwru"

Luwr, Luwr, Luwr. Dużo mogłabym opowiedzieć na jego temat. Złego. Po pierwsze potworny tłum. Barachło atakujące z każdej strony. Tutaj też zaczyna się gehenna użerania z murzynami próbującymi wcisnąć ci metalowe wieże Eiffla i trzeba się z nimi obciachowo targować. A więc kolejny minus - główna upierdliwość Egiptu i Turcji - cholerni, natrętni pamiątkarze i handlarze tandetą będą zatruwać wam życie również tutaj.
Do samego Luwru trzeba stanąć w kolejce. Długiej. Powolnej. Jest to kolejka do następnej kolejki. Wreszcie gburowaty cieć, na oko hindus, z krótkofalówką nie mówiący po angielsku, po uprzednim zaglądnięciu do waszej torebki (nie wiem po co, kuknął tylko, włożył pobieżnie łapsko, przecież pod śmieciami spokojnie mogłam wnieść nóż, spray, bombę albo kwas do oblania jakiegoś dzieła sztuki) machnięciem ręki i sfochowaną miną wpuszcza was do środka. Tak więc wreszcie udało nam się wejść. Wszyscy procesją do Mony Lisy. No dobra. Wisi. Wygląda zupełnie tak jak na zdjęciach. Trochę na siłę próbowałam się pozachwycać ale tłum i brak asysty pilota opowiadającego o obrazach tak mnie wkurzał, że w końcu zapragnęłam się stamtąd wynieść i iść na frytki i colę do macdonalda. Ale długo miałam jeszcze na to poczekać.
Luwr posiada tak ogromną liczbę eksponatów, że nie da się tego zobaczyć w czasie 3-4 godzin które wycieczki na to przeznaczają. Idzie się po prostu korytarzem i bezmyślnie mija kilkusetletnie dzieła. Szybko się to nudzi, tyle powiem. A mówię to jako wielbiciel sztuki. Spodobała mi się sala z zastawą stołową Króla Słońce, zapamiętałam styl. Tyle jeśli chodzi o wiedzę którą wyniosłam z Luwru.

Luwr jest drogi, zatłoczony, za duży do ogarnięcia na takiej wycieczce i jakiś taki nieprzyjazny pod względem personelu i opisów (tylko po francusku!!! Jak na obiekt który odwiedza tysiące zagranicznych turystów dziennie to gratuluję). W Londynie National Gallery przy Trafalgar Square jest za darmo (przynajmniej było parę lat temu) Mniej ludzi. Również gigantyczne, na kilka odwiedzin. Obsługa jest nieporównywalnie milsza. Napisy pod obrazami są po angielsku, a oprócz tego w innych językach. Po obcowanie se sztuką jedźcie do Londynu.

Potem zwiedzanie obiektów z listy. Były to wszystko jakieś stare place, budynki, mauzolea i kościoły. Nic specjalnego, jednak wymagającego ganiania za przewodniczką która, miało się wrażenie, biego-krokiem UCIEKAŁA przed nami. Dosłownie, cała wycieczka polegała na próbach dogonienia tej idiotki z niebieską wstążeczką na antence która na nikogo nie czekała i miała w zwyczaju zostawiać na mieście ludzi którzy spóźnili się minutę-dwie na autokar. Było to niebywale stresujące i nieprzyjemna, ludzie pozostawiani w tyle zrobili jej kilka awantur, ale pilotka niezrażona powiedziała że musi się tak spieszyć bo musi obejść wszystkie miejsca z listy, bo jak nie obejdzie to nie dostanie pieniędzy a jak obejdzie to mimo że złożą skargi na nią to dostanie. Tak więc sprawa się wyjaśniła, wycieczka ta nie była po to, żebyśmy fajnie spędzili czas tylko po to żeby przewodniczka dostała pieniądze. Z poczuciem lekkiego oszukania biegaliśmy więc za nią odwiedzając place, cmentarze i kościoły.

To prowadzi mnie do rozdziału trzeciego pt.:

"Będąc w Paryżu dajcie se siana z odwiedzaniem placów, cmentarzy i kościołów"

Są to rzeczy które i tak widzi się z okna autobusu przemieszczając po Paryżu. Poświęcać godzinę truchtu w zadyszce, żeby zobaczyć z zewnątrz budynek doprawdy nie wart jest czasu i atłasu. Lepiej nie zwiedzać z takim pilotem tylko jechać samemu, wybrać kilka miejsc które nas faktycznie interesują i pojechać tam sobie spokojnie metrem albo spacerem, bez pośpiechu odwiedzając po drodze sklepy i chłonąc atmosferę miasta. Odwiedziliśmy naprawdę masę miejsc z pilotką, o żadnym nic nie zapamiętałam i żadnemu nie jestem w stanie przypisać dziś żadnej historii którą pilotka nudnymi monologami nam wykładała.
W Londynie zabytki są o wiele ciekawsze, bo wciąż pełnią dawne funkcje. W Paryżu stare pałace to teraz muzea i poczty, nic ciekawego doprawdy, co mi z tego że tu milion lat temu mieszkał Król. W Londynie w pałacu nadal mieszka królowa, nadal są parady, nada stoi straż na koniach, wszystko żyje a nie jest tylko pustą skorupą. Jeśli chcecie obcować z prawdziwymi pałacami, królami i miejscami znanymi z pocztówek, jedźcie do Londynu.

Rozdział czwarty:

"W Paryżu nie nastawiajcie się na obcowanie z modą"

Strasznieśmy sobie dużo obiecywały z kuzynką po Paryżu jeśli chodzi o modę i inspiracje. Wyposażone w aparaty i aplikacje do artystycznych retro-zdjęć na iphonie nastawiałyśmy się na ucztę dla oka. Przez tydzień pobytu mi osobiście udało się zauważyć jedną, JEDNĄ murzynkę ubraną w stylu kojarzącym się z paryskim Vogue. Tyle. No, jeszcze raz mijałyśmy dwie starsze panie w eleganckich kostiumach w stylu Chanel. Reszta Paryżan w pikowanych kurtkach i dżinsach. Brak fantazji, brak nowości, kurcze, nawet za bardzo nie widziałam hipsterów. No nic, dno kompletne, nie wiem czy ludzie w Krakowie nie ubierają się lepiej. Jeśli chcecie spotkać naprawdę superową modę uliczną, gdzie co druga osoba mało ze skóry nie wyjdzie aby wyróżnić się z tłumu i pokazać jaka jest zajebiście modna, jedźcie do Londynu, pochodźcie po Oxford Street i uliczkach przyległych oraz po Camden Town, China Town i Soho.

"Na wycieczce objazdowej po Paryżu nie nastawiajcie się na zakupy, nocne życie i kawiarenki"

Na tej niskiej cenowo wycieczce Hotel (Sieć Ibis - polecam - niezły standard) znajdował się jakieś 20km za Paryżem gdzie nocą nawet gdyby ktoś chciał, jedyną opcją dojazdu do Paryża i powrotu są taksówki. Samo zwiedzanie ma tak napięty harmonogram że przez cały dzień nie ma jak przysiąść i coś zjeść, co tu w ogóle mówić o chodzeniu po jakiś sklepach. Jest to katorga, męczarnia wyczerpująca fizycznie i psychicznie.
Jeśli chcecie pochodzić po naprawdę fajnych i ciekawych sklepach, jedźcie do Londynu na Oxford Street, Camden Town i Notting Hill

Rozdział piąty:

"Nie nastawiajcie się, że poznacie prawdziwe współczesne życie w Paryżu"

Przejedźcie wzrokiem po planie tygodniowej wycieczki. Widzicie jakieś współczesne miejsca? Tydzień zwiedzania kamiennych budynków i starych placów związanych głównie z rewolucją francuską, Napoleonem i Ludwikiem, którzy już od dawna, od dawna nie żyją. Jest pewnie w planie centrum Pompidou - KOSZMARNIE BRZYDKIE, wręcz śmieszne z tym swoim futuryzmem który nie do końca przewidział przyszłość i też z lat 80'tych a nie współczesne. Pewnie też zawiozą was metrem do dzielnicy wieżowców, estetyka też trąci mi latami 80'tymi. No i gdzie ta metropolia ja się pytam? Pojechałam do Paryża, żeby mnie zachwycił i onieśmielił, tymczasem cały ten Paryż niczym się kurde nie popisał! Jeśli chcecie odwiedzić europejską metropolię która nie patrzy z nostalgią w przeszłość tylko ciągle chce wymyślać coś nowego - jedźcie do Londynu.

Rozdział szósty:

"Nie idźcie do Muzeum figur woskowych"

Kilka miejsc w Paryżu rozczarowało mnie tak bardzo, że poświęcę im osobny rozdział. Jedną z nich było muzeum figur woskowych. Drogo, najpierw długa kolejka, tłum, ścisk, ciasnota, marny sklep z pamiątkami. Zwiedzanie rozpoczyna się od małego spektaklu w sali luster. Wizualnie dość ciekawe, jednak po francusku. A mówimy o miejscu odwiedzanym głównie przez turystów. Potem samo muzeum - figury woskowe jakością przypominają te w muzeum figur woskowych w Międzyzdrojach. Są brzydkie i niepodobne, siermiężne, często wręcz śmieszne. Zwiedzanie jest dosyć krótkie i naprawdę daleko było do efektu "WOW".

Jeśli chcecie zobaczyć niesamowite muzeum figur woskowych, warte swej ceny (byłam tam już 3 razy!) ogromne, świetnie przystosowane dla turystów, gościnne, z setkami figur od postaci starych i zamierzchłych po najnowsze gwiazdy, świetnym sklepem z pamiątkami, gdzie figury można dotykać i obejmować i z zaskakującą końcówką gdzie jedzie się ruchomą kolejką przez wystawę całej historii miasta, to zapraszam was... no, zgadnijcie gdzie

"Nie idźcie do muzeum perfum"

To jest miejsce które wzbudziło we mnie szczególny niesmak. Program obiecywał muzeum perfum. Darmowe! Znalazłam tę pozycję w prawie wszystkich ofertach wycieczek. Zapowiadało się fajnie, liczyłam na jakieś ciekawe historie, jakieś eksponaty, na sklep z pamiątkami gdzie kupimy coś ładnego i unikatowego. Tymczasem to miejsce, szumnie zwane "muzeum" to bezczelna pułapka na turystów. Jest to firma zajmująca się produkcją perfum, która wabi do siebie wycieczki (głównie z Polski podobno. Może w Polsce najwięcej naiwnych) Na miejscu dostajecie pilotkę która opowie wam dlaczego ich perfumy są lepsze od innych i przeprowadzi was koło dwóch małych gablotek ze starymi butelczynami po perfumach. Pobieżnie opowie że perfumy robi się z olejków i nawet niektóre sprowadza się z Polski po czym zaprowadzi was do sklepu z ich perfumami gdzie możecie je kupić. Żeby one chociaż jakieś ładne były, ale kurcze, pachną tanio i tandetnie, niektóre wręcz cuchną. Odwiedziny w tym muzeum nie różnią się absolutnie niczym od pójścia na pokaz kosmetyków Avonu z możliwością kupienia ich po pokazie. Nie różnią się od natrętnego gościa w garniturze który zaczepia cię na ulicy i chce ci koniecznie wcisnąć swoje zupełnie darmowe perfumy za jedyne 70zł. Odradzam, ODRADZAM, ODRADZAM. Jestem niemal pewna że biura podróży dostają jakieś pieniądze od tej firmy za przyprowadzanie do nich klientów. Jest to moim zdaniem skandal - płacę za wycieczkę a oni mnie zabierają na pokaz kosmetyków jakiejś nieznanej firmy której dziadostwo można też kupić na allegro http://allegro.pl/listing/listing.php?string=fragonard

"Muzea w Paryżu"

...są drogie i zapchane. Wszędzie stoi się w długich kolejkach. Urządzone są bez fantazji. Jeśli chcecie iść do super fajnego muzeum z dobrze wyposarzonymi sklepami z pamiątkami, kiblami bez kilometrowych kolejek, z których w ogóle nie chce się wychodzić (tzn z muzeów a nie kibli) i które są zupełnie ZA DARMO, to zapraszam do Londynu do National Gallery, Muzeum Historii Naturalnej oraz zaraz obok Muzeum Techniki. Zapewniam że będzie to radocha dla starych, średnich, młodych i tych zupełnie małych.

"Dlaczego nie podobała mi się Wieża Eiffela"

Wieża jest fajna, kiedy ogląda się ją w całości czyli pełnej krasie lub z bliska. Rzeczywiście, jest widoczna niemal z każdego punktu Paryża, rozumiem jednak dlaczego Paryżanie jej nie znoszą. Z większości miejsc jest widoczna tylko górna jej część, która wygląda po prostu jak obskurna wieża radiowa. Czyli niemal z każdego punktu Paryża piękny zabytkowy widok psuje ci obskurna wieża radiowa. Rzeczywiście bardzo to męczące. Nie wjechałam na górę wieży i nie żałuję, zamiast tego podziwialiśmy panoramę Paryża z Montparnasse czyli takiego bardzo wysokiego, samotnie stojącego wieżowca. Wyszło taniej, wyżej i o wiele mniejsza kolejka, na górze jest duża kawiarnia, sklepiki z pamiątkami i bardzo duży plac widokowy. No i robiąc zdjęcia ma się widok na panoramę z wieżą Eiffela, której z samej wieży Eiffela przecież nie widać.

"No dobrze, a co mi się w Paryżu spodobało?"

Spodobała mi się ulica rozpusty przy której leży Moulin Rouge. Jest do dłuuga ulica obsiana w dużej mierze sex-shopami, kawiarniami i przybytkami rozkoszy, Bardzo lubię dziwactwa więc z chęcią pochodziłam szukając ciekawych prezentów (choć nic zdaje się w końcu nie kupiłam)Dowiedziałam się m.in. do czego właściwie służy cock-ring oraz do jak gigantycznych rozmiarów dochodzą zatyczki do dupy, przymierzyłam maskę kobiety-kota i odkryłam że w Paryżu na półkach z pornosami jak gdyby nigdy nic stoją sobie zoofilskie filmy. Nie jestem pewna czy ta cała wiedza przyda mi się kiedyś w życiu, jednakże było to coś ciekawego i nowego. I był to jedyny moment kiedy moja kuzynka dała się oderwać od grupy i mogłam spokojnie pochodzić po ulicy Paryża chłonąc atmosferę. Było tam też muzeum erotyki, ale kuzynka nie dała się już namówić na wejście ponieważ jest nudną dupą wołową.
To była chyba najfajniejsza chwila całej wycieczki, cała reszta ginęła w pomrokach poirytowania.


"Odnośnie Sylwestra"


Aha - jeszcze sylwester. No więc sylwester był w niemożliwie ciasnej kawiarence w jakiejś szemranej małej uliczce gdzieś w miarę w centrum Paryża. Właściciele gościli dwie grupy, naszą, oraz... Rosjan. Uznali, że do pasująca do siebie mieszanka. Mam na Rosjan wyjątkową alergię, jak się jedna ruska zdziwiła, że jak to, jestem z Polski a nie mówię po rusku to ciśnienie mi skoczyło niemożebnie. No, ale trzymałam fason, cóż innego pozostało.

Konkluzja:

A więc, czy jechać do Paryża? No pewnie, trzeba go zobaczyć. Moja opinia jest tylko moim punktem widzenia, mój brat na przykład był z żoną, mieli za przewodnika jakiegoś geja który znał różne ciekawe miejsca i potrafił świetnie wycieczkę poprowadzić. Byli bardzo zadowoleni i zachwyceni Paryżem. Nam się trafiła kudłata ruda baba po czterdziestce, w polarze, która miała gdzieś czy wszyscy się dobrze bawią i która goniła nas bacikiem od jednego nudnego miejsca do drugiego okraszając to śmiertelnie nudną, suchą gawędą wyuczoną chyba na pamieć z Wielkiej Encyklopedii Suchych Faktów. Uważam jednak, że Londyn jest miejscem o wiele ciekawszym i gościnniejszym dla turystów, i ludzie są milsi w przeciwieństwie do zadufanych w sobie Francuzów którzy wiecznie robią ci zajebistą łachę. Czy wrócę do Paryża? Może tak, bo nie uważam, że przez tą wycieczkę w ogóle Paryż poznałam. Uwielbiam, po prostu uwielbiam podróżować, ale żeby sprawiało mi to przyjemność muszę mieć poczucie wolności eksploracji na własny sposób, wycieczki objazdowe nie dają mi tego poczucia.

Dobra, to chyba tyle odnośnie Sylwestra, nie wiem czy komuś się to chciało czytać, jeśli tak to bez kitu macie za dużo wolnego czasu i powinnyście się wziąć do jakiejś roboty.

Dołączam moje dwa zdjęcia z Paryża. W tym spod wieży Eiffela sfotoszopowałam sobie double chin, a co, nie wolno mi?
  • awatar be.careful: Chyba mam za dużo czasu, bo przeczytałam całość i dawno nic mnie tak nie wciągnęło i nie ubawiło!:)
  • awatar White-Lady: Brakowała mi Twoich wpisów :)
  • awatar Fatshion: @Jot.: No i słusznie, to fajne miasto chociaż cudów tam nie widziałam. No i trzeba zwiedzać samemu, we własnym tempie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Baskinki święcą wielki come back już od roku, więc jakąś wielką nowinką sezonu nie są, ale do passe jeszcze im daleko. Nie posiadam jeszcze garderoby o tym kroju ale przeglądając sety dziewczyn (tych utytych w jabłko jak i tych w gruszkę) trudno nie docenić tego co ta niepozorna falbanka robi dla krągłej figury. Ośmielę się wręcz zasugerować, że te grubiutkie dziewczyny wyglądają w nich ponętniej niż te chude, na których baskinka przypomina hmm.. jakieś dziwne skrzydełka na patyczaku. Rozglądnę się za czymś podobnym w sklepach i zobaczymy jakże to się w tym cudzie zaprezentuje mój balonikowaty brzuszek. Sylwester się zbliża (a jadę do Paryża. Łiii!!!!) i trzeba będzie go przywitać modnie i godnie
Teraz rozterka - czy kupować nowe ciuchy przed wyjazdem do Paryża?? W końcu to tam sprzedają lepsze. Ale znowu jechać w starych? Ah, mieć tylko takie problemy
  • awatar mango1988: Fatshion szkoda że już nie piszesz notek, dobrze się Ciebie czytało, wydaje mi się, że ten blog miał duży potencjał, a Ty masz duże wyczucie, jeśli chodzi o modę:)
  • awatar Miss Camile: @Fatshion: Ha ha Fatshion- podobno liczy się ilość, a nie jakość :D A tak poważnie- czas goni w piętkę, ciężko go wysupłać na robienie zdjęć no i aura- czyt.- ciemnica na dworze nie sprzyjają cykaniu fotek! :[ Ale obiecuję się poprawić! :)
  • awatar Jot.: @Fatshion: jak znajdziesz gdzieś fajne bluzki z baskinką to daj cynka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
No i znów nadchodzi zima... I znów designerska kolekcja w H&M. W tym sezonie - Maison Martin Margiela. Większość klienteli była chyba nieco zawiedziona, ja też osobiście liczyłam na współpracę z jakąś znakomitością o nieco bardziej ugruntowanej pozycji w świecie mody (gdzie te Karly Lagerfeldy i Versace? Gdzie te Jimmy Choo i Lanviny?) Ale nie ma się co załamywać, wszak nawet w wyjątkowo porażkowej kolekcji Marni znalazły się 2-3 rzeczy w które można było zainwestować i z których można będzie latami korzystać. Sama dostałam od siostry transparentną torebeczkę (?) Marni, na którą w prawdzie do dziś nie mam pomysłu, ale święcie wierzę, że pewnego dnia będzie mi do czegoś pasować.
Z kolekcji Margieli chyba najbardziej rzucają się w oczy dwie pozycje: Cieliste body z printem czarnego stanika, oraz torebka - cukierek.
Body zostało (całkiem z resztą rozsądnie) przewidziane tylko dla dziewczyn do rozmiaru 42, jednak torebki nikt mi nosić nie zabroni, choć może za stara już jestem na podobne dziwactwa. Spodobały mi się jej gabaryty, coś, co na zdjęciach wydawało mi się małą kopertówką przypominającą raczej kosmetyczkę, w rzeczywistości okazało się całkiem sporym kawałkiem torebki, zmieści się tablet, telefon, portfel i cała masa kosmetyków do niezbędnych poprawek w sylwestrową noc (bo jakoś z taką tylko okazją kojarzy mi się ta torebka)
Obawiam się tylko, że dziewczyny które ją kupią, będą ją źle łączyły, gubiąc surrealistyczny, wyciszony styl Margieli, i robiąc z niej po prostu tandetną, różową, połyskliwą kopertówkę.
Trochę nie chciało mi się poczytać na temat kolekcji, ale zdaje się, że nie są to rzeczy projektowane specjalnie dla H&M lecz re-edycje starych projektów projektanta. (Przynajmniej część rzeczy)

Podoba mi się klimat kampanii Margieli - surrealizm i "nic nie jest tym czym się wydaje". Wszystko w bielach, beżach i czerniach, niesłychanie wyciszone i jakby niedokończone. Torebki z elementami zrobionymi ze smętnych, pustych rękawiczek, płaszcz z kołdry, naszyjnik z włosów, zegarek bez zegarka... I wielki różowy cukierek pod pachą. Fajnie. Podoba mi się.
Niezawodna Stephanie już coś z nowej kolekcji nabyła. Sukienkę. Cóż, może kiedy już urodzi, będzie się w niej prezentowała nieco lepiej
  • awatar Fatshion: @koronacja: ano podobała mi się :)
  • awatar koronacja: @Miss Camile: :( sorki, ale chyba nie przyklasnęłyście sobie z Fatshion - napisała, że jej się ta kolekcja podobała i nawet planuje sobie coś z niej kupić, a Ty tak bezceremonialnie o odgrzewanym kotlecie.. Nie wiem, może coś źle zrozumiałam, ale chyba nie przypadł Ci do gustu Margiela dla H&M?
  • awatar Fatshion: @Homer_Simpson: TIE... w H&M to żadne znalezisko, każdy zna ich ofertę na pamięć ,,|,
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Inspiracja do tego wpisu pojawiła się wczoraj, kiedy to przeglądałam bloga Nadii Aboulhosn. Nadia, ku mojej rozpaczy, przycięła ostatnio włosy, tracąc tym samym trochę z przekazu. Kontemplując, dlaczego teraz podoba mi się mniej niż przedtem, oświeciło mnie - poprzedni look Nadii wpisywał się w kanony urody, królujące w czasie, kiedy to wykształciło się moje rozumienie kobiecego piękna. Jako rocznik 82' czas pokwitania przypadał mi na wczesne lata 90'te. Był to dobry czas na dorastanie w pop-kulturze i zły zarazem. Dobry, bo nie przypominam sobie jakiś szczególnie okropnych wzorców osobowych typu dziwkowate, porażające głupotą i prostactwem celebrytki, nie dobry, bo kanony piękna były wtedy wyjątkowo wygórowane, co odcisnęło się na mnie dożywotnimi kompleksami. Był to czas, kiedy na wybiegach niepodzielnie panowały supermodelki wszechczasów - Cindy Crawford, Naomi Campbell, Claudia Shiffer, Linda Evangelista, Christy Turlington, i liczył się tylko ten, komu udało się zebrać je wszystkie na raz na jednej sesji, złoty okres mody, kiedy po dość szpetnych latach 80'tych kobiety wróciły do elegancji, czas, kiedy nawet Madonna przechodziła etap Vogue, epoka sprzed Spice Girls, era sprzed Matrixa.
Ulizane włosy, przesadna biżuteria, wyraziste brwi i przerysowane oczy. Babską muzykę grały Enya, Annie Lennox, Sade, Diana King. Nastolatki wzorowały się na super eleganckich dziewczynach z "Beverly Hills 90210". Tak jak teraz wypada mieć postawę znudzoną, 10 lat temu wypadało mieć szaloną a 20 lat temu wyniosłą. No i takie były te idealne kobiety wczesnych lat 90'tych - zimne, piękne i wyniosłe. Taka jest i Nadia, dramatem jest, że jej uroda minęła się o 20 lat ze swoją epoką, wpasowałaby się idealnie w tamte czasy. A tak jest jedynie ambasadorką wczesnych lat 90'tych pozującą nam do zdjęć w cudacznych fryzurach i strojach minionej epoki. Dobre i to.
  • awatar Fatshion: @koronacja: zmieniło się, bo dresiara wskoczyła w garnitur
  • awatar koronacja: one królowały kiedy ja miałam 12 lat: http://4.bp.blogspot.com/_5BKxqgOEmAA/S9N_djrAN7I/AAAAAAAAExI/7kabkE86xhM/s1600/spice_girls.jpg i do dziś niewiele się u nich zmieniło: http://thatgrapejuice.net/2012/08/spice-girls-rock-2012-olympic-closing-ceremony/
  • awatar Fatshion: @Miss Camile: teraz się modelek zrobiło jakoś za dużo, są te sezonowe gwiazdy ale gdzie te Evangelisty i Claudie Shiffer? Trudno teraz którąkolwiek nazwać "supermodelką" bo już co druga rości sobie prawa do tego tytułu, ledwie pokaże się na paru okładkach
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
No i wróciłam, jak ten zły szeląg. Znów pracowałam przez ostatnie miesiące u sznycli za naszą zachodnią granicą, nie miałam tam znów internetu (obalam kolejny mit o Niemcach: oni nie dość, że nie mówią po angielsku to jeszcze wcale nie mają wszystkich sprzętów domowych podłączonych do internetu, ba, to już druga rodzina która nie ma go wcale!)(Chyba, że bali mi się go udostępnić bo jestem z Polski i jeszcze bym im cały internet ukradła)
Ale cóż. Pieniądze zarabiać trzeba, a jak tam mogę zarobić trzy razy więcej niż tutaj no to sory gregory, dumę narodową trzeba schować do kieszeni.

Problem polega jednak na tym, że będąc w Niemczech i to co gorsza bez netu, byłam całkowicie odizolowana od mody, Niemcy z modą nic wspólnego nie mają, wręcz przeciwnie. Co z tego droga Helgo że twoja sportowa kurtka Jack Wolfskin kosztuje 300 euro, co z tego że jest do bólu praktyczna i praktycznie nie do zdarcia, skoro pół miasta chodzi w identycznej, a ty wyglądasz w niej po prostu jak facet z kobiecą fryzurą. Choć w sumie Niemki tak czy siak wyglądają jak faceci z kobiecymi fryzurami, a i tak zajebiście, jeśli te fryzury rzeczywiście są kobiece. Dobra, ale narzekanie na Niemców zostawię sobie na mojego prywatnego bloga www.benzyna.pinger.pl (na którym nic jeszcze nie napisałam, ale mam już zaplanowany wpis o tym, dlaczego nie lubię Niemców, oraz inny o tym, dlaczego nie lubię Japończyków oraz wiele innych o tym, dlaczego nie lubię jeszcze kilku innych rzeczy)
Tak, jak zwykle dygresje a'propos niczego to 90% mojego wpisu, a ja tutaj przecież przyszłam gadać o fashion dla ludzi pokrzywdzonych obwodowo. O czym zrobić pierwszy wpis od tak dawna? Próbowałam nadrobić zaległości w modzie, przerzucając na szybkiego strony Vogue'a (wersję internetową ofkors) ale póki co jeszcze nie czuję że coś mi w głowie zaskoczyło, dopasowując się do obowiązującej mody. Nie do końca jestem jej jeszcze pewna, nie mam inspiracji na ten sezon, nie wymyśliłam sobie wizerunku na zimę do którego chciałabym podążać. Maszerując wczoraj przez galerię, zobaczyłam odbijającą się w witrynie osobę ubraną jak na spacer do lasu, całą w wygodnych, praktycznych rzeczach, z zerowym ukłonem w stronę kobiecości. Eh, co te Niemcy robią z kobietami...
Dlatego, dla równowagi, ten wpis dedykuję Paryżowi. Moda paryska to przeciwieństwo niemieckiej, choć spójrzmy prawdzie w oczy, o stylu paryskim wiem tyle, ile zobaczyłam w odcinkach "Seksu w Wielkim Mieście" kiedy S.J.P. wyjechała z ruskiem. Nie do końca "style of my choice" jednak bardziej z nieśmiałości do tak ewidentnie kobiecych rzeczy niż z niechęci. Musicie wiedzieć, że cham ze mnie jakich mało i aż głupio by mi było chodzić w falbankach będąc takim okropnym, chamowatym, przeklinającym odyńcem.
Wybrałam Paryż na inspirację pierwszego wpisu jeszcze z jednego powodu: otóż otrzymałam dziś ofertę grouponu na sylwestra w Paryżu (3 dni, jakoś tak) za mniej niż 400zł. Oferta rozeszła się zanim zdążyłam powiedzieć "tost z serem", jednak zaświtała mi taka oto myśl: Co, gdyby ogłosić to na Fatshion i pojechać na tego sylwestra do Paryża, poinspirować się ichniejszym stylem, zapolować na przeceny w projektanckich sklepach, popstrykać słit focie pod wieżą Eiffla? Która babeczka by nie miała planów i też by chciała, mogłaby po prostu dołączyć. Mogłoby być zajebiście, ciekawe co by powiedzieli Paryżanie, gdyby z polskiego autokaru wypłynęła taka cała ławica wielorybów No, ale ta oferta została już wyprzedana, będę miała oko, jeśli pojawi się podobna to może się połaszę.
Tymczasem, zbiegiem okoliczności, po Paryżu hasała nie dawno Gabi z www.gabifresh.com
Inspiracja "Seksem w Wielkim Mieście" była nieunikniona, tym bardziej, że Gabi jest z Nowego Jorku.
  • awatar White-Lady: Pojawiasz się akurat wtedy, gdy miałam do Ciebie pisac czy żyjesz... Dobrze, że wróciłaś :D
  • awatar Dead Rabbit: jesteś ! i dzięki Tobie mam hasło na dziś "fashion dla ludzi pokrzywdzonych obwodowo":P
  • awatar Fatshion: @Jot.: w weselnym klimacie? co ty jotka, hajtasz się? kurcze muszę nadrobić wasze posty!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
No to jazda z kolejnym "masthewem" tego sezonu (tak mi się marzy - żeby znów zaczęli ścinać ludziom głowy, najlepiej za używanie tego wyrażenia).
Optyczne printy są jedną z oczywistych oczywistości tego lata, których posiadanie powinna oczywiście zademonstrować każda szanująca się ofiara mody (psiakrew, a ja jeszcze ich nie mam!!!)
Trochę głupio mi o nich pisać jak o jakiejś nowince skoro są już na wyprzedażach, ale może to i dobrze - właśnie nadarza się okazja kupić takie po obniżonej cenie i udawać, że przecież miało się je już od dobrych trzech miesięcy, no nie pamiętacie? Przecież miałam je na sobie już pół roku temu, "before it was cool".

Trend optycznych printów w wydaniu "na spodniach" był opisywany w Vogue jako "statement trousers", że niby jak założysz takie wzorkowane spodnie to tak jakbyś z asertywną miną uderzyła wszystkim przed nosem pięścią w stół i krzyknęła: "Oto moje spodnie! Są to spodnie na miarę moich możliwości i to nie jest moje ostatnie słowo!"
Uda wam się zakupić takie spodnie, pasujące na wasze tłuste dupki oczywiście w HMie, w F&F i w C&A. Jestem ostatnio zbyt leniwa żeby sprawdzać gdzie indziej, wydeptałam sobie już ścieżkę w galerii i dawno nie zapuszczałam się na egzotyczne tereny. Tam widziałam, to mówię.

A ja letnich trendów mam już dosyć, dziś robiłam pierwszy wypad na sklepy z myślą o jesieni. Kupiłam już sobie iście włóczykijowe, brązowe buciki za kostkę ecco i granatowy sweterek w hm. Wygląda więc na to, że tej jesieni mam fazę na casual i miejską wygodę. Marzy mi się czarny skórzany płaszczyk, Ochnik ma naprawdę ładne, ale kurcze feluś, nie mieszczę się w ich rozmiarówkę.
Strasznie mi się podobają ich płaszcze, które wyglądają niemal jak sukienki. (http://www.sklep.ochnik.com/plaszcz-damski-id652w10.html marzę o tobie, mój ty śliczny ) A skóry Ochnika są bardzo delikatne w dotyku, niemal jak materiał.
Chyba najwyższy czas zluzować trochę z tymi Pringlesami i Knoppersami...
  • awatar Pazurem i winem pisane: Kiedy będzie kolejna notka? Stęskniłam się!
  • awatar Miss Camile: @koronacja: Właśnie! Gdzie jesteś, Fatshion? Wyjdź z ukrycia i stwórz post okraszony Twoim ironiczno-satyrycznym stylem, gdzieś pewnie zalegasz na wyspach Bahama :D
  • awatar koronacja: coś się Waćpani ociąga z kolejnym wpisem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
Wczoraj były kwiatki no to dzisiaj paski. Jeszcze tylko do odfajkowania wzory optyczne i azteckie.
Paski noszone latem, kojarzące się nieodłącznie ze stylem marynarskim, oczywiście najbardziej stylowo zaprezentują się z dodatkami retro. Najlepiej jeśli będą to stylowe okulary, no bo na Boga cóż innego miałybyśmy ochotę zakładać w takie upały?
Przedwczoraj kupiłam w H&M za całe 39.90 długie bawełniane legginsy w czarno-białe paski, chciałam je właściwie przymierzyć ot dla jaj, ale gdy ujrzałam w nich moją tłustą dupkę uznałam, że nie ma bata - legginsy zostają ze mną.
Do tego czarny podkoszulek z jakimś fajnym printem, klapki i okulary i luzacki letni look gotowy. Szkoda, że nie palę, bo pasowałby jeszcze do tego papieros luzacko zwisający z kącika ust Mogłabym wprawdzie udawać, że palę, ale to już by była żenada. Tak przy okazji, pracując w dojczlandzie szłam kiedyś ulicą jakieś 20 metrów za pewnym żulkiem, pewnie to dziwnie zabrzmi ale zainspirował mnie jego żulerski "look", wytarte dżinsiki, plecaczek, ręce w kieszeni i pet w ustach, i jakaś taka postawa, nie pozbawiona optymizmu, sugerująca posiadanie wszystkiego i wszystkich w dupie. Hipster mógłby sto lat pindrzyć się przed lustrem, zestawiać kurtki moro z tutu, glany z sombrero, mógłby burzyć sobie fryzurę sto godzin i nigdy, przenigdy nie wyglądał by tak autentycznie żulersko i "against system" jak ten niemiecki żul wyglądał zupełnie od niechcenia.
  • awatar Fatshion: @Poteflon: Mam dokładnie to samo. Czasem w krytycznej sytuacji myślę sobie nawet "hmm.. co by teraz zrobił żul?" ;)
  • awatar Pazurem i winem pisane: Zauważyłam już, że paski to prawdziwy hit tego lata. Od jakiegoś czasu szukam czegoś w marynarskim stylu dla siebie. Co do "żulików" to powiem Ci szczerze, że w takim nastawieniu: "Mam wszystko w dupie" jest coś magicznego. Znam takich ludzi i szczerze powiedziawszy zazdroszczę im ich opotymizmu, braku troski o jutro i cieszenia się obecną chwilą. Ja jako wieczna panikara niestety miewam z tym problemy.
  • awatar Sola: @Fatshion: Własnie w tym problem, że allegro zawodzi, albo ja sierota znaleźć nie umiem, wszystko co znajduje kosztuje 100 i w góre, a to jakiś żart jak na legginsy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Jeeeeejku jak mi się nic nie chce w takie upały!!! Przeważnie w taki żar pomstowałam, że nie mam pieniędzy albo czasu na wyjazd, a w tym roku - mam kupę forsy na wakacje życia, tyle czasu ile potrafię zjeść... i nie mam z kim jechać
Aha. Założyłam prywatnego bloga gdzie będzie mi się zdażało wylewać żale i odkrywcze przemyślenia - www.benzyna.pinger.pl Jeśli ktoś chciałby zasubować i dowiedzieć się więcej co ze mnie za jedna, no to proszę bardzo. Póki co, jak widać, blog ma już kilka dobrych dni a mnie się nic a nic nie chciało na nim napisać. Ale jak to mówią - najtrudniej zacząć i jak przeleje się czara goryczy i pęknie tama z żalami to nic nie zatrzyma ich wylewającego się wodospadu.
Dobra, kończmy te ogłoszenia parafialne - wracając do fatshion, nie da się nie wspomnieć o zalewie ukwieconych materiałów. Kwiatki widzimy już któryś sezon, w tym zdecydowanie królują duże, dorodne kwiaty najlepiej w bukietach.
Trend przewinął się też przez moje zaprzyjaźnione blogi (przy okazji Jotka super te spodnie, nie widziałam ich w HMie)
http://milka508.pinger.pl/m/13340684/uff-jak-goraco-d
http://jotstyle.pinger.pl/m/13335269/ukiwiecenie

Więc jeśli macie po tacie (albo mamie) jakąś kolorową cygańską spódnicę albo żakiet, no to jazda przed lustro komponować sety. Pamiętajcie żeby przełamywać retro współczesnymi dodatkami, inaczej będziecie wyglądać po prostu jak... no wasza mama
  • awatar Miss Camile: No nie wierzę, najpierw miłe słowa od Hommera, potem reklama u Fatshion- ja się pytam, co się dzieje?! :D ;)
  • awatar White-Lady: @Fatshion: No to powodzenia ;)
  • awatar Fatshion: @White-Lady: podoba mi się za granicą ale nie w dojczlandzie, może uda mi się wyjechać znów do londynu.. mm.. to by było coś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
NO. Wróciłam z wygnania. Wprawdzie nie udało mi się napisać Sonetów Krymskich ani skomponować Heroici, ale naprawdę szczerze tęskniłam za tym naszym nieszczęśliwym krajem i za tymi naszymi wiecznymi kłótniami i dyskusjami narodowymi.
Jednak, przyjechałam nieco lżejsza na wadze, za to cięższa na majątku, gotowa na wakacje, więc ogólnie jestem zadowolona i każdej dziewczynie z problemami egzystencjalnymi, która ostatnio nie wie za bardzo co ze sobą zrobić, polecam - zmienić na jakiś czas otoczenie, zakasać rękawy i porządnie się spocić w wyrobniczej prostej robocie za którą na koniec solidnie zapłacą.

Ale wracając do tematyki bloga, czyli do grubych tyłków i tekstyliów w które je oblekamy, w Niemczech padłam ofiarą koloru różowego i nabyłam ni mniej ni więcej tylko 4 różne topy tego koloru. Mogę już urządzać osobne pranie dla różowych rzeczy. Skąd ta różowa plaga, co ją roznosi, nie wiem, działa to tak, że wchodzi się do sklepu niczego złego nie przeczuwając, a wychodzi z głupią miną i różową rzeczą w reklamówce. Jest jeszcze mutacja tego wirusa, objawy są bardzo podobne tylko na końcu wychodzi się ze sklepu z głupią miną i neonową rzeczą, jednak przebieg tej choroby przebiegał u mnie już łagodniej - skończyło się na neonowym kwiatku-broszce i apaszce w nieco psychodeliczne motyle.
Symptomy wykryłam też u Stephanie z www.leblogdebigbeauty.com i Victorii z www.vixpo.co.uk
  • awatar Miss Camile: @Fatshion: A widzisz to i mi się zdarza czasem byc na topie :D Ja lubię podrasowywać zestawy biżu, ale też nie za ciężką zwłaszcza w takie spiekoty...:[ Okulary mam na razie 2 pary, których noszę bo ciężko mi dobrać do mojej okrągłej facjaty :D a te dodatkowo lubię :) niestety te "kocie" modele jakoś do mnie nie przemawiają, no ale może kiedyś ;)
  • awatar Jot.: @Fatshion: nie trzyma się, kurrrr.czę. Przybyły 4 kilce w brzuchu i w udach niestety :/ ale się wezmę za siebie!
  • awatar Fatshion: @Incerta: @Miss Camile: @Dead Rabbit: @tannat: @Jot.: He! Też mi brakowało tych waszych paru słów od czasu do czasu do poczytania, w sumie niby nic ten pinger a czasem sie człowiek w ciągu dnia zastanawia jaki to nowy set wysmaży miss camille, jak tam koty tannat albo czy jotce dalej trzyma się waga po diecie :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Wpis na szybkosci od FATSHION - jestem juz jakis czas w Niemczech i jest tu strasznie glupio. Nie wiem ile tu posiedze, ale chwilami (dosc czestymi) mam nadzeje ze mnie wykopia z pracy i bede mogla stad wyjechac. Nie chce oceniac wszystkich niemcow na podstawie tych paru osob z ktorymi mam tu stycznosc, ale KIEEERWE wyobrazcie sobie caly kraj Lubiczow z Klanu, takich uporzadkowanych i obciachowych ludzi, ktorych ma sie ochote okladac patelnia po twarzy, potem zamiast co piatego Lubicza postaw Turka i to sa wlasnie Niemcy. Co najgorsze - prawie nic nie czaje po niemiecku wiec czuje sie tu jak down (gruby down) i pewnie takie wlasnie sprawiam wrazenie. Nie wiem co mnie podkusilo zeby tutaj przyjezdzac, ze wszystkch moich glupich pomysow w zyciu, ten zasluzyl sobie na "Retard Cake".
Tak wiec pozdro dla wszystkich fatshionistek, i do zoba za jakis czas (wracam najpozniej 17 czerwca, czyli za 47 dni ale moze bede miala wczesiej internet)
  • awatar starabulka: bo ja stara romantyczka i maniak "Harlekinow" jestem :D Myslalam, ze poznalas tam jakiegos przystojnego szwaba i nagle Deutschland nie taki straszny jaki sie wydawal :D
  • awatar Fatshion: @starabulka: u tych przeklętych szwabów! ZA NIC! Już jestem w domu, liżę rany :)
  • awatar starabulka: Cos mam przeczucie, ze nasza Fatshion zostanie jednak w Niemczech :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Podoba wam się styl bezdomnego? Mi od czasu do czasu tak. Męczyłoby mnie, gdyby ktoś dzień w dzień powłóczył mi przed oczami luźnymi szmatami i outfitami dobieranymi przez maszynę losującą, ale oblec się raz na jakiś czas w niepasujące łachy, ironicznie sparować z za dużą militarną kurtką jakieś obciachowe trampeczki w kwiatki które ukochałyśmy miłością potajemną, zrobić sobie z apaszki opaskę i z plecaka torebkę i posnuć się trochę po mieście jak włóczęga który nie ma żadnych zmartwień na tym świecie - sama przyjemność. Co prawda na drugi dzień trzeba wstać o szóstej, wbić się w niewygodne szpilki i pijącą pod pachami bluzkę, wysiedzieć 10 godzin w korpo i wystać swoje w korkach ale cośmy dzień wcześniej poudawały to nasze
  • awatar omg i'm fat: ej, fajne ostatnie zdj. :) ogólnie, masz b.ładną twarz.
  • awatar Miss Camile: @LuLu.: Ha, właśnie! :D :[ COŚ byś wrzuciła!
  • awatar LuLu.: za przeproszeniem, ale opierdalasz się! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Z palety letnich kolorów, po różu i żółci przyszedł czas na turkus.
(Do odfajkowania została mi już tylko czerwień.)
Od bladego po soczysty, wszystkie odcienie mile widziane.
Nie jest to jakoś wybitnie ekscytujący trend więc nie chce mi się specjalnie rozpisywać. W ogóle coś mi się ostatnio nie chce pisać, za dużo stresu w życiu i tak jakoś nie mam specjalnej ochoty na zbytki, ubieram się w ciemne łachy, robię sobie dużą kopę tostów i oglądam smutne filmy.
Założę chyba drugiego bloga prywatnego gdzie będę wylewać żale Z tym też noszę się od dawna i też jakoś mi się nie chce.
  • awatar Fatshion: @koronacja: zaebiście
  • awatar koronacja: @Fatshion: nie ma tak dobrze niestety. Ale są outlety, w których można kupić czasem coś z bieżącej kolekcji :)
  • awatar Fatshion: @koronacja: jest w warszawie sklep asosa??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Po niedawnym zmasowanym ataku różu nadszedł czas na zmasowany atak żółci.
Innymi słowy - trendu żółtego - ciąg dalszy.

Swoją drogą, skąd właściwie biorą się te zbieżności trendów na blogach? Często tak jest, że w jednym momencie, na wszystkich blogach które obserwuję, na "hurra" pojawia się ten sam trend.
Przypuszczam, że wszystkie te dziewczyny religijnie czytają Vogue'a, ich trendy podejrzanie często zbiegają się czasowo z tymi Vogue'owymi.

zdjęcia z:
www.girlwithcurves.tumblr.com
www.curvygirlchic.com
www.gabifresh.com
www.stefviol.blogspot.com
  • awatar koronacja: bo ja wiem, chyba nic specjalnego, przede wszystkim nadąsany grymas na twarzy :|
  • awatar Fatshion: @koronacja: a co się teraz nosi w stolycy?
  • awatar koronacja: uwielbiam turkus, w stolicy chyba nikt nie wie nawet co to jest moda, żadnego z modnych kolorów nie zauważyłam na ulicach. kicha.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Jak powszechnie wiadomo, jedna jaskółka wiosny nie czyni, Stephanie skorzystała więc ze wsparcia całego ich batalionu. Sukienka o niezwykle prostej formie, której cała uroda i niezwykłość to właśnie te latające jaskółeczki. Płaszczyk jest mi już dobrze znany ze stronki ASOS http://www.asos.com/ASOS-Curve/ASOS-CURVE-Zig-Zag-Contrast-Trim-Coat/Prod/pgeproduct.aspx?iid=1935323&;cid=9577&Rf900=1459&sh=0&pge=0&pgesize=20&sort=-1&clr=Green nawet byłam już o krok od kupienia, na szczęście w porę przypomniałam sobie, że przecież jestem bankrutem i mnie nie stać. (Niestety nie przypomniałam sobie tego na czas buszując ostatnio po zakurzonych antykach na allegro i dość lekkomyślnie przepuściłam ostatnie pieniądze na 60 letni talerz upamiętniający koronację królowej Elżbiety, który w tamtej feralnej chwili dość pochopnie uznałam za niezbędny mi do szczęścia.)
Drugi zestaw to wieczorowa kreacja na wiosenną uroczystość. Chmarę jaskółek zastąpiła jedna, diamentowa, upięta we włosach.
  • awatar irytacja: a ja myślę, że mogłaby być ciut krótsza ta druga. nogi nieważne i tak fajnie wygląda ;d
  • awatar Fatshion: @Miss Camile: no, bardzo ładnie. A ta sukieneczka to również ASOS.
  • awatar Miss Camile: W 2 wersji- po prostu wygląda bajecznie! i nawet nogi są ukryte jakoś :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Macie coś żółtego w szafie? Bo ja chyba nic. Jak to to w ogóle nosić? Z czym łączyć? Najlepiej z kolorami podstawowymi. Idźcie do sklepu zabawkowego i przyglądnijcie się plastikowym zabawkom do piaskownicy. To są właśnie kolory podstawowe. http://wowshopper.com/patio-furniture/pics-inventory/00017wagonsandtoy-e.gif To jest opcja "na wesoło"

Jest jeszcze opcja "na wczesne lata 90te" czyli z dominującą obecnością czerni. Pamiętacie wczesne gry komputerowe? Takie jak Pac-Man albo Space Invaders. Miejcie te gry przed oczami dobierając żółte dodatki. Warto przestrzegać też proporcji kolorów z tych gier, czyli czarne tło, a dopiero na tym kolor jako print, grafika, optyczny deseń albo dodatek.

zdjęcia z www.gabifresh.com, www.nicolettemason.com, www.moretolove.fi
  • awatar koronacja: a propos, dziś widziałam świetnie ubraną dziewczynę, w której stroju dominował właśnie żółty. Miała fajny, dopasowany, żółty płaszczyk i dużą, żółtą torebkę z lakierowanej skóry w identycznym kolorze, na głowie czarną chustę zawiązaną w turban, czarne buty i czarne spodnie, spore przydymione okulary, świetnie to wyglądało razem :)
  • awatar koronacja: Fatshion: moje trzeba przynajmniej optycznie powiększyć :/
  • awatar AnotherThanAll.: bardzo podoba mi się drugi zestaw;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Wiele osób zwraca uwagę, że Stephanie nie powinna eksponować tych tłustych nóżek, ale czy Stephanie się przejmuje? A GDZIE TAM!!! Oto nogi Stephanie w pełnej krasie, obfite i solidne jak dwa młode dąbki, w prezentacji omawianego już trendu "czarne-przezroczyste".
  • awatar Black Magic Woman: Kilka kilogramów ekstra to rozumiem, ale nie 50, gdzie ona pewnie męczy się przy zwykłych, codziennych czynnościach. Nie mam nic przeciwko fatshion, bo uważam to za naprawdę sexy, ale te nogi po prostu mnie odpychają :c Wybacz, Stephanie! :(
  • awatar irytacja: jest śliczna, na tym zdjęciu już w ogóle. mogłaby tylko założyć trochę ciemniejsze rajstopy, jak rękawy, i wtedy wszystko już byłoby idealnie *.* a co do tego, że jej twarz odwraca uwagę od nóg. w sumie chyba zawsze tak jest, że łatwiej jest dziewczynom grubym, ale o ładnej buzi "pokazywać się" i nie mieć kompleksów, więc w tym wypadku jest dobrze. ale wiadomo, że znajdą się ludzie, którzy u innych mniej ładnych dziewczyn zwracaliby uwagę tylko na jej niedoskonałości.
  • awatar koronacja: łe tam, dawno i nieprawda :) w ogóle to niedawno też chodziłam w takiej fryzurze, jak ma Steph na tych zdjęciach - łatwo się robi i fajnie wygląda :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (30) ›
 

 
Jednym z najnowszych trendów z pokazów na jesień-zimę 2012/13 są monochromatyczne printy. Nie da się ich przecenić mając na sumieniu zbyt wiele pączków i piccy, ponieważ robią przed oczami hokus-pokus, i weź się tu zorientuj gdzie się ukrył wałeczek a gdzie wypina brzuszek
Oczywiście komu chciałoby się czekać na jesień-zimę 2012/13, jak widać dziewczyny ze znajomych blogów eksplorują już trend na całego.

Przy okazji - widząc, że każda szanująca się blogerka recenzuje od czasu do czasu jakiś kosmetyk, ja również chciałabym wystawić recenzję nowemu kremowi z Garnier - BB Krem, czyli podkład i krem nawilżający w jednym. Z mojej strony krótka piłka - nie kupujcie go, bo jest gówniany.
  • awatar koronacja: ej, właściwie z tego trendu podoba mi się tylko to pierwsze zestawienie, jakoś nawet Moschino do mnie nie przemawia, chyba nie lubię takich wzorów
  • awatar Fatshion: @Tunya: o dzięki. widzę że są też na allegro
  • awatar Fatshion: @ta, po której się nie spodziewacie: Ja jeszcze nie odpuściłam sobie kremów BB, tylko niepotrzebnie dałam się skusić na pomiot GARNIERA. Kiedyś spróbuję jeszcze raz z jakąś lepszą firmą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
No tak, w ogóle nie chciało mi się ostatnio pisać, chyba winne były "tygodnie mody" w NY, Londynie, Paryżu i Mediolanie. Codziennie oglądałam nowe zdjęcia z pokazów, aż w pewnym momencie wszystko związane z ubraniami zaczęło wywoływać u mnie odruch wymiotny. Winny zapewne był też marazm i zniechęcenie w które ostatnio wpadłam. Próbuję właśnie zmienić kraj i pracę i cholercia trudno mi to wszystko zorganizować, więc jestem spłukana, podenerwowana i ogólnie rzecz biorąc mam huśtawki nastrojów wahających się pomiędzy zrezygnowanym "mam już dość wszystkiego" a urażonym "jeszcze mnie wszyscy popamiętacie"

Dziewczyny z blogów z których ściągam zdjęcia też właściwie jakoś specjalnie nie szalały, dopiero różowe kimono Alison z www.curvygirlchic.com spodobało mi się na tyle, że postanowiłam odkurzyć stare dobre fatshion i wrzucić coś nowego.
Tymczasem widzę że pod moją nieobecność stuknęło mi 300 subów. Zawsze strasznie się cieszę jak ktoś nowy podpina mnie pod obserwowane, ciekawa jestem ile z tych sybskrypcji jest tak naprawdę "aktywnych" no bo właściwie komentuje u mnie przeważnie kilka zaprzyjaźnionych dziewczyn, a reszta milczy milczeniem milczącym.

Mam do was takie pytanie, macie jakieś ulubione sklepy internetowe albo ulubionych sprzedających na allegro, którzy mają jakieś fajne ciuchy dla grubych lasek albo jakieś szczególnie ciekawe dodatki? Jeśli macie, to zostawcie linka (chyba, że zazdrośnie strzeżecie waszych źródeł)
Ja w "obserwowanych" na allegro mam takich dwóch sprzedających:

z ciuchami:
http://allegro.pl/listing/user.php/run?change_view=1&;listing_interval=7&listing_sel=2&us_id=3560202&view=gal

z dodatkami:
http://allegro.pl/listing/user.php/run?change_view=1&;us_id=21496340&view=gal
  • awatar irytacja: jak dobrze, że ona wybiera bardziej jaskrawe kolory. w pastelach jakoś jej nie widzę ; )
  • awatar niewierna_ja: już się bałam że przepadłaś z kretesem :)
  • awatar Jot.: gdzie to nam chcesz uciekać? :/ ja na allegro raczej nie mam ulubionych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Pisałam już wcześniej, że jednym z bardzo widocznych trendów na przyszłą zimę z trwających własnie "fashion weeks" w Nowym Jorku, Londynie, Mediolanie i Paryżu były czarne, często drapowane przezroczystości. Przyszłej zimy mniej będzie czarnych koronek, a więcej zupełnie gładkich lejących szyfonów. Super sprawa, kiedy jest się nieco tłustym, czarne przezroczystości dają efekt mocnego wycieniowania, a więc wyszczuplają. Efekt wyszczuplenia łatwo zaobserwować np. zakładając czarne rajstopy.
A już drapowane szyfony maskujące wałeczki to w ogóle raj dla grubasków.
Szukajcie więc takich cudeniek, warto wykorzystać taki trend skoro się nadarza.
Nosi się to najlepiej jako urozmaicenie czegoś zupełnie prostego i czarnego. Np. proste czarne spodnie, i do tego szyfonowa czarna bluzka, pod nią czarna bluzeczka bez rękawów i jakaś elegancka biżuteria ze sztucznego złota w stylu "Titanica". (o tym trendzie już wkrótce) Miodzio.
Ale widziałam też fajne zastosowanie takich czarnych mgiełek jako wierzchnia część czegoś w zupełnie innym stylu - kolorowej sukienki albo kwiecistej bluzeczki. Można próbować najróżniejszych połączeń, wszystkie chwyty dozwolone.
Trend opanowała już Adele, jej kreacje z niedawnych Grammy Awards 2012, oraz zupełnie świeżych Brit Awards 2012 (zarówno ta z czerwonego dywanu jak i ta w której wystąpiła) bazują właśnie na tym trendzie. Jak widać, Adele wyglądała jednocześnie skromnie i z wielką klasą.
(Nadużywam słowa "trend". Czym go zastąpić?)
  • awatar Miss Camile: A swoją drogą, to gdzie nowy wpis? :D
  • awatar Miss Camile: @Fatshion: Łaaaa a ja to czytam i nie grzmię :D Fatshion, nie wiem, czy mi uwierzysz- ale ja mam to ciągle z tyłu głowy- jak wymyślam swoje stroje, że wciąż te "legginsy i tunika"- i bije się w pierś, chciałabym to zmienić no ale kurde jakoś nie mogę...za bardzo jestem przyzwyczajona, za bardzo to lubię...po prostu najlepiej się w tym czuję :) No ale i tak np. przez Ciebie- staram się jakoś zmieniać i rozwijać :P
  • awatar Fatshion: @koronacja: samaś bilirubiną
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Ostatnio ciągle widzę te różowe żakiety. Są takie np. w H&M, moja siostra ucząca w krakowskim liceum również zwróciła uwagę, że sporo dziewczyn ostatnimi czasy pojawia się w takich w szkole.
W modzie zniosę wiele rzeczy ale nie banalność, kiedy jakiś element widujemy za często, oznacza to przesycenie trendem i konieczność pójścia inną drogą.
Weeshę ratuje to, że po pierwsze egzotycznej urodzie bardzo do twarzy w takich soczystych kolorach, po drugie końcówki włosów zafarbowane na kolor identyczny z żakietem, co wygląda naprawdę szałowo. A połączenie różu z czerwienią (torebka) to jedno z najgorętszych w "różowym" trendzie.
Sorki, że chrzanię dziś trochę trzy po trzy ale dopadła mnie sezonowa grypa a to nigdy nie sprzyja udanemu ubieraniu myśli w słowa
  • awatar Miss Camile: @Fatshion: :D Nie wiem jaka jest fachowa tego nazwa, ale mi się to nie podoba :P
  • awatar Fatshion: @Miss Camile: dlaczego, bo trochę się robi camel toe? :D
  • awatar Miss Camile: Jedyne co bym u niej zmieniła- dłuższa bluzka!!!- wyjątkowo nieładnie wygląda to na 3 zdjęciu...po co odkrywac jak nic ładnego to nie wnosi :]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Tanesha Awashti i Nadia Aboulhosn mają wiele wspólnego, nie tylko muzułmańsko brzmiące nazwiska, ale też podobny typ urody, długie anielskie włosy i podobną figurę o typowym kształcie gruszki. Zupełnie przeciwne jest ich podeście do mody i sposobu ubierania - Nadia lubi się obnosić ze swoimi kształtami, podkreślając dość masywną dupę ubraniami, Tanesha woli lekko ją maskować i nie powiekszać optycznie.
Tanesha lubi wyglądać układnie, stonowanie i kobieco, natomiast Nadii przede wszystkim sprawia uciechę zwracanie na siebie uwagi, grając na zmysłowości, często zbliżając się do granicy wulgarności.
Sama nie wiem który styl bardziej do mnie przemawia, dobry anioł czy zły anioł. Chyba większość z nas na co dzień wybrałaby bycie Taneshą, ale potajemnie marzyła o byciu Nadią
  • awatar TereeFeree: Nadia moglaby sie kiedys usiechnac :)
  • awatar Fatshion: @OoO...;*: wszystkie linki do blogów zawsze są w tagach na górze wpisu. Ej, avatar ci nie działa :)
  • awatar OoO...;*: macielink do jej bloga?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Czy to sprawiło słońce za którym się wszyscy stęskniliśmy, czy uroda Stephanie, czy pęk złotych balonów, oglądanie jej ostatniej sesji jest wyjątkowo miłym doświadczeniem.
Mam tylko dziwne przeczucie, że te rajstopy pierwotnie były w kropki a nie w jajowate paski
  • awatar koronacja: kurcze, ale te rajstopy to mają właściwości wyszczuplające, jakby były w jakiś drobny wzorek to nogi stephanie straciłyby jeszcze kilka deko :)
  • awatar Miss Camile: NO! Świetnie! a to zdjęcie z pupą- super! :) Jajowate paski :D Też bym chciała dostac takie baloniki :P :D
  • awatar LuLu.: balony rekompensują rajstopy ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
W sieciówkowych kolekcjach na jesień-zimę 2011/12 często widywało się materiały w różne zwierzątka. Sama padłam ofiarą trendu i kupiłam sobie w HM świetną koszulę w koniki (100% polyester, ale nie pocę się w niej, serio )
Tak więc wesołe zwierzątka będą jeszcze jakiś czas wyskakiwać na ubraniach, tu i ówdzie i na to rady nie ma. Tym razem Gabi z www.gabifresh.com oblazły pantery a Mimmi z www.moretolove.fi obskoczyły konie.
Z innej beczki: właśnie trwa Fashion Week w Nowym Jorku gdzie prezentowane są pokazy na jesień-zimę 2012/13. Nowe pokazy wrzucają do sieci prawie co godzinę. Moda nowojorska jest nieco inna od europejskiej - paryskiej, mediolańskiej czy londyńskiej, jest nowocześniejsza, bardziej unisexowa i bardziej urbanistyczna. Póki co bezsprzecznie króluje czarna skóra. Nie taka okieszonkowana i ocekinowana, tylko gładka i prosta. Jeśli ktoś poluje na ostatki przecen to sugeruję zwrócić uwagę na przecenione czarne skóry - rękawiczki, płaszcze, spódnice, spodnie, kozaki i takie tam. Przyda się przyszłej zimy.
Co mi jeszcze wpadło w oko to drapowane przezroczystości, co jest dobrą wiadomością dla nas, ponieważ nie dość że to optycznie wyszczupla to jeszcze maskuje.
  • awatar koronacja: ej, a to co ma na sobie Giselle Bundchen kojarzy mi się z płaszczami gestapo :(
  • awatar koronacja: @Fatshion: tia
  • awatar Fatshion: @koronacja: w sarny? nie pamiętam takich, to z tegorocznej kolekcji?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Wpis na szybkości: róż znów atakuje! W dodatku znowu w połączeniu z beżem.
Dziś sobota, może wybrać się na poszukiwania różowych dodatków? W sumie dawno nie szlajałam się po second handach. Warto zaopatrzyć się przynajmniej w symboliczną różową torebkę, bo wygląda na to, że zimny róż jest jedną z wielkich inspiracji sezonu wiosna-lato 2012.
Różowy kolor łączymy z neutralnymi kolorami - beżem, bielą, czernią, szarością, modne jest też połączenie z czerwienią.
  • awatar koronacja: @Black Magic Woman: nie ma czegoś takiego jak 'zbyt grube nogi' :)
  • awatar Black Magic Woman: Naprawdę fajny zestaw, ale od dłuższego czasu mnie zastanawia czy ona nie ma przypadkiem zbyt grubych nóg? :( Ubóstwiam za wyczucie stylu i tę odwagę żeby powiedzieć "jestem gruba i piękna, jeśli masz z tym problem to lepiej nie wyrażaj go głosno" :)
  • awatar koronacja: strasznie mi się podoba ten płaszcz Gaultiera z różową podszewką, ciekawe, czy będzie coś podobnego w sieciówkach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (18) ›
 

 
Trendem tygodnia zostaje sztuczne czarne futerko, ponieważ rzuciło mi się ostatnio kilka razy w oczy i ponieważ nie mam innego pomysłu na wpis.
Swoją drogą, co się stało z Paris Hilton? Lubiłam o niej czytać, podobno nie jest za mądra, ale moim zdaniem ma niesamowitą głowę do interesów, nie stoczyła się też jak wiele celebrytek, może mniej o niej słychać, ale przynajmniej nie snuje się naćpana po ulicach w oszczanych szortach
Dobra kończę bo goście
  • awatar koronacja: a Paryż chyba coś zrobiła z nosem?
  • awatar koronacja: @Fatshion: świetnie, wszystko co miało czaszki wyrzuciłam bo wydawało mi się, że to zbyt 1990 :/
  • awatar Homer_Simpson: @Fatshion: znowu czaszki? ileż...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Ostatnio była różowa maxi, więc dziś RÓŻ-ności ciąg dalszy. Ostatnio wszystkie moje ulubione blogerki za punkt honoru obierają sobie włączenie tego wdzięcznego koloru do swoich setów, choćby pod postacią dodatków lub koloru szminki.
W mojej szafie wala się mnóstwo pozostałości po pudrowym, brudnym różu który 2 sezony temu święcił triumfy w sieciówkach, niestety róż z obecnego sezonu to róż czysty i zimny. Nie pozostaje więc nic innego jak kupić na allegro przynajmniej jedną różową torebkę, żeby ktoś mnie przypadkiem nie posądził, że nie jestem ofiarą mody. http://moda.allegro.pl/listing.php/showcat?a_mask%5B451%5D%5B8192%5D=8192&;distance=1&id=1492&listing_sel=2&listing_interval=7&postcode_enabled=0&state=0&order=t&price_from=&price_to=&change_view=1&view=gal
Warto kupić też np. różowe rękawiczki albo jakąś biżuterię i najlepiej łączyć to z kolorami zupełnie neutralnymi, takimi jak beż, żeby wszystko razem wyglądało stylowo a nie tandetnie
  • awatar Fatshion: @koronacja: mi też się wydaje że schudła
  • awatar koronacja: nie mogę wyjść z podziwu dla Stephanie :) rewelacja!
  • awatar koronacja: @Miss Camile: kompletnie się nie zgadzam co do bladoróżowej sukienki. Jeśli się nie jest po pięćdziesiątce, to nie ma powodu zakrywać nóg, które na dokładkę są ładne. Co więcej - kryjące rajstopy odebrałyby temu strojowi wiele elegancji. Moja babcia zawsze powtarza, że nie ma nic bardziej kobiecego niż prześwitujące rajstopy - kryształki. Botki sprawiły, że całość jest bardziej młodzieżowa i zgrały to z szalonymi włosami w fajną całość :) Brawo!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›